Z pamiętnika pokerzysty - część 3 (2)

Przyznam, że dzięki tym wszystkim zabiegom, poker nabrał specjalnego wymiaru. Dzięki tym wszystkim wiadomościom z książek oraz poszukiwaniom na strychu, poczuliśmy się prawie jak poszukiwacze jakiejś wielkiej tajemnicy. Śmiesznie tu musiało wyglądać, jak czterech dryblasów, najpierw wertuje bibliotekę w poszukiwaniu książek o grze w karty a potem nerwowo przeszukuje strych. Dzięki tym zabiegom, mieliśmy jednak doskonale przygotowany grunt do gry w pokera. Stolik stał już rozłożony. Poszedłem więc do kuchni po kilka piw a moi koledzy rozłożyli składane krzesła i ustawili je obok stolika. Nadal była piękna pogoda, ani za zimno ani za gorąco i co najważniejsze nie zanosiło się na deszcz. Mogliśmy rozkoszować się grą w pokera pod gołym niebem i w towarzystwie naszego ulubionego piwa. Zapowiadał się więc ciekawy wieczór i co interesujące, żadnemu z nas nie przyszło nawet do głowy, żeby go przerywać i przenieść się do jakiejś knajpy. Rozpoczęliśmy więc grę a ja jako gospodarz wieczoru rozdawałem karty jako pierwszy. Moi koledzy grali w tego pokera z zapałem, starali się zastosować klasyczne ruchy graczy w pokera. Na szczęście nie poszły w las nauki mojego ojca ( a także owe książki psychologiczne, którymi się zainteresowałem dzięki pokerowi) i prawie każdą partię udawało mi się wygrać. Chociaż przyznam, ze prawie w połowie przypadków blefowałem.
1 | 2 | 3 | 4

Z pamiętnika pokerzysty - część 1
Darmowe statystyki, ranking stron Stronę monitoruje stat24